- Dobrze. Bardzo dobrze.- Uśmiechnęłam się do niego. Podeszłam do partnera i przytuliłam go.Po chwili przyszli Maria i Syriusz. Spojrzałam na brata. Wyglądał tak dobrze jak nigdy. Po prostu nie mogłam uwierzyć że kiedyś trzy razy chciał się zabić przez nieszczęśliwą miłość. No cóż każdemu należy się szczęście. Maluchy moje i Evena zaczęły się wiercić. Uśmiechnęłam się. Zasiedliśmy do kolacji. Po niej wyszłam z jaskini żeby się przewietrzyć. Było chłodno i miło. Nagle z jaskini wyszedł Even.
- Wracaj do jaskini bo się przeziębisz.- Powiedział. Odwróciłam się i spojrzałam na niego.
- Jesteś nadopiekuńczy.- Powiedziałam ale wróciłam do jaskini. Położyłam się na posłaniu z gałęzi, liści i skór bizonów.Even położył się obok.
- Kocham Cię.-Powiedziałam i cmoknęłam go.
Even?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz