- Syriusz pamiętasz Nyxa? Proszę Cię przynieś go tu.
- Jasne......- Ziewnął i dodał:
- Tylko wezmę prysznic i coś zjem. ( Prysznic w znaczeniu: Idę pod wodospad) I pobiegł. Z kąpielą nie miał problemu ze śniadaniem też. Po 30 minutach od naszej rozmowy pobiegł po Nyxa. Wrócił koło południa ze szczeniakiem na grzbiecie. Mały zsunął się z jego grzbietu i wturlał w krzaki.
Wyjrzał z nich ostrożnie.
- To on Mario?- Zapytałam.
Maria?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz