Czekałam właśnie na alfy. Miałam mieć taką ,,rozmowę kwalifikacyjną’’ do
watahy. Nadeszła Kicze wraz z Evenem. Chciałam się szybko schować bo
niezbyt miałam odwagę stać naprzeciwko nich wyluzowana. Nawet kiedy alfy
stanęły spokojnie w miejscu zrobiłam kilka kroków w tył i skuliłam się
nieco. A Even spytał
- Czemu się nas boisz? Nic ci przecież nie zrobimy.
Odpowiedziałam nadal wystraszona cichym prawie nie słyszalnym głosem
- Boję się was dlatego że,… No zawsze się boje nowych wilków które poznaje.
- Więc się nas nie bój i spróbuj mówić do nas jak do starych przyjaciół. – Powiedziała łagodnie i krzepiąco Kicze.
Podniosłam głowę i spojrzałam w oczy najpierw Evenowi prosto w oczy a
potem Kicze która się do mnie uśmiechnęła. Poczułam się bezpiecznie.
Ponieważ oczy są oknami duszy a w ich oczach widziałam dobro i nawet
trochę bólu. Wstałam i powiedziałam
- To nadal chcecie mnie przyjąć do watahy?
- Oczywiście. – Powiedziała Kicze.
- Jesteś właśnie przyjęta. – Powiedział z lekkim uśmiechem Even.
No cóż i co na koniec? Jupi! Jestem przyjęta i jestem najszczęśliwszą waderom na świecie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz